• Wpisów:34
  • Średnio co: 35 dni
  • Ostatni wpis:2 lata temu, 22:35
  • Licznik odwiedzin:5 272 / 1241 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Wybieram się na bal. Kieckę i buty mam przygotowane. Tylko problem z torebką. Mianowicie nie mam żadnej sylwestrowej kopertówki. Skandal no!

Już miałam się wybrać do sklepu, ale przypomniałam sobie, że mam starą czarną torebeczkę, której nie noszę.




Postanowiłam, że przerobię pasek. Obetnę ten, który jest i dołączę pasek z łańcuszka przeplatanego czarną wstążką.



I tak w trakcie wpadł mi do głowy pomysł, żeby było bardziej sylwestrowo / karnawałowo i doczepiłam kilka szklanych koralików.







Miały być cekiny, ale nie miałam w domu akurat, a do jutra nie chciało mi się czekać

W sumie nie jestem do końca przekonana do tych koralików. Do jutra się zastanowię i najwyżej je odpruję.

edit


jednak odprułam... :-D
przespałam się z tym i stwierdziłam, że koraliki to przesada, może do innego kroju i materiału by pasowały. Ale pasek z łańcuszka i koraliki to raczej za dużo.

 

 
Buba będzie miała chrzciny, łączone z imprezką roczkową. Ubranko dla niej szyje moja mama, bo ja raczej męczyłabym się z tym strasznie ;D

Jednak nie chcąc być tak do końca wyrodną matką uszyłam jej kapelusz, rękawiczki i buciko-skarpetki.

Wszystko z białego polaru. Kapelusik z kokardką na boku.

Chciałam zrobić zdjęcie z tym wszystkim na niej....ale nie chciała współpracować...




Nie miałam wykroju, zmierzyłam tylko obwód głowy i wycięłam. Wszystko "na oko".










 

 
Jak w temacie.

Moja Buba to straszny zbój, wszędzie włazi, wszystko ściąga. Wolałam nie ryzykować z choinką

Ponadto w naszym mieszkaniu nie ma na nią teraz miejsca, wszelkie możliwe kąty zastawione są Buby sprzętami.

Także w tym roku mamy choinkę alternatywną, ekologiczną do tego. Z szarego papieru, ozdobioną papierowymi bombkami z cekinami, kokardkami, woreczkami z materiału i wstążką.
a gwiazda jest dziełem mojego Nuna - sam ją wyciął i pomalował - zuch chłopak!

Najlepsze jest jednak to, że przy demontażu choinki nie będzie wszędzie igieł!!! zwinę ją i do kosza!










Robiliśmy ją z Nunem całe popołudnie. Muszę przyznać, że miała wyglądac inaczej - miała być z zielonej taśmy klejącej. Chciałam tylko zaznaczyć kontury choinki i podoklejać bombki, ale taśma odchodziła od ściany po kilku chwilach, więc ostatecznie stanęło na papierze.
 

 
Jako, że moja Buba zaczęła namiętnie eksplorować zawartość szafek, a wiązane na kokardki sznureczki nie są dla niej żadnym wyzwaniem, musiałam poprosić o pomoc allegro. Obejrzałam mnóstwo rodzajów zabezpieczeń. Jeden typ mnie zainteresował szczególnie, a to dlatego, że samemu można je zrobić.

Po co mam płacić, skoro w domu jest wszystko czego potrzeba? Rzep, taśma dwustronna i nożyczki




Wycinam dwa małe prostokąty z jednego paska rzepu i jeden długi z drugiego, oraz dwa prostokąty z taśmy dwustronnej.

Małe prostokąty przyklejam na drzwiczki za pomocą taśmy, a duży prostokąt przyczepiam do małych....i gotowe





Dla wygody otwierania polecam "zacząć" rzep - tak jak taśmę klejącą - tzn. przyczepić mały kawałek rzepa na spód początkowego odcinka dużego prostokąta. Dzięki temu ten początek nie przyklei się do całego prostokącika z szafki i będzie można go łatwo odczepić. Widać to na 2 zdjęciu.

Sprawdzone - małe rączki nie są w stanie zerwać rzepa chwytając go, ani ciągnąc za uchwyty drzwiczek.

Polecam jednak cienką taśmę - moja była gruba i o ile do szafek przykleiła się mocno, to do rzepów nie chciała i musiałam poprawiać.
 

 
Przepadam dalej....

Kolejna perełka curly heads


Aż ciary przechodzą! uwielbiam takie kawałki.
 

 
Że Dawid Podsiadło potrafi śpiewać to wiemy wszyscy. Ale to co stworzył z kolegami z Curly Heads to moim zdaniem mistrzostwo!

Niedawno natknęłam się w sieci na ich teledysk - piosenka super, klip też - wszystko na poziomie!
Nawet mi się ten Dorociński w nocy potem śnił


Poszłam jednak dalej - kupiłam ich płytę Ruby Dress Skinny Dog, i przepadłam!! Dawno żadna płyta tak mną nie zatrzęsła! A juz na pewno nie polska. Cała jest wspaniała! Cała mi się podoba, ale jedna piosenka w szczególnej szczególności


Matko! słucham jej na okrągło! Uwielbiam!
Gość ma kawał głosu i jest współautorem tekstów. Muzyka taka jaką lubię - energiczna, mocna, z pazurem....rozpływam się...
 

 
Hahahahaha - i mam tu na myśli śmiech przez łzy...

Dostałam dzisiaj wspaniały list - z instytucji, do której aplikowałam na fajne stanowisko pracy. Poinformowali mnie, że odrzucono moją kandydaturę, bo nie stawiłam się na teście!!!! A nikt mnie o nim nie poinformował. Nie było żadnego telefonu, listu, maila - NIC. Coś mnie tknęło - weszłam na ich stronę i oczywiście lista osób zakwalifikowanych jest - widnieje na niej moje nazwisko.

Ale w państwowych instytucjach, kiedy ogłasza się konkurs muszą umieścić na stronie listę osób, potem nazwisko osoby która wygrała itd. Ale zawsze najpierw dzwoni się kurwa do kandydatów!! W wielu rekrutacjach brałam udział i zawsze był telefon!! Czy była to mała firma, czy korporacja, czy urząd!!! Nigdy nie spotkałam się, żeby wynik był podany tylko w sieci. I oczywiście - ok, niech to jest zgodne z prawem, ale w ogłoszeniu mogli kurwa zaznaczyć, że wyników mamy szukać na www. i że nie będzie telefonów!!!!!!!!!

Dzwonię do kadr z pretensjami, a babka bezczelnie, że to zgodne z prawem, i że ona miała 30 kandydatów do obdzwonienia i chyba przy takiej liczbie ludzi trudno, żeby dzwoniła do wszystkich!!! No to dla mnie jest skandal! To jest lekceważenie ludzi. Dokumentów nie moge im wysłać mailem, bo chcą mieć je fizycznie, ale oni wynik wstępnej rekrutacji moga podac na stronie bo im się dzwonić nie chce!!!!! ręce opadają!!! Państwowa instytucja....

Na deser trafiłam na stronę o moim mieście i się dowiedziałam, że super hotel, który miał powstać niebawem, nie powstanie. A też szykowałam się tam do pracy. Nawet już z właścicielem rozmawiałam. Hotel nowoczesny, z zapleczem sportowym, kręgielnia, bowling - no cud miód!
Ale nic z tego - utknęli na papierologii. Obwiniają urząd miasta za opieszałość, brak zainteresowania i chęci pomocy....

A przed chwilą wylałam śmietanę w lodówce....wszystko białe......

Będę ryczeć ze złości!!!!!
 

 
Kupiłam buty przez internet. Nie, zwykle nie mam problemu z rozmiarem - o ile sprzedawca dobrze poda długość wkładki! No żesz kur...! Podają na stronie, że 25,8 cm odpowiada rozmiarowi 40,5. Myślę sobie - duży ten rozmiar, ale może firma ma inną rozmiarówkę - zdarza się. W końcu sprzedawca też wie, co robi. I zamówiłam. Przyszły - dwa numery za duże!! Spojrzałam na rozmiar pod językiem - 26,5 cm!!! Im się nawet kurwa nie chciało pod język spojrzeć!! Skąd oni wzięli te 28,5?! Już nawet weszłam jeszcze raz na stronę, bo pomyślałam, że to ja się pomyliłam! Otóż NIE! I nie chodzi o zwrot - spoko - zrobię go, ale trochę rzetelności i profesjonalizmu do jasnej cholery!!!!
 

 
Pogoda depresyjna - pada, siąpi, wieje, wilgoć wszędzie - zdecydowanie tak nie lubię. Także, trzeba się jakoś podładować. Ten kawałek idealnie się do tego nadaje. Nawet mój 7-letni Nun każe cobie go włączać przed szkołą na dobry humor Zna się dzieciak na muzyce - po mamusi


Uwielbiam. słucham tego na okrągło
  • awatar Pearlita: Rzeczywiście ostatnio aura nie sprzyja dobremu nastrojowi :P
  • awatar BrightLove: Świetny kawałek! Nie słyszałam wcześniej- aż dziwne :) No i masz racje, pogoda beznadziejna :( Zapraszam do mnie ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Jak dobrze braciaka mieć. starszego braciaka, który wyrasta z bluz. Nun wyrósł z bluzy - jak to w zwyczaju mają dzieci. Bluza nie specjalnie mi się podobała - nosił ją na podwórko. Więc wynosząc za małe rzeczy na strych, tą (5-6 lat) zostawiłam z myślą o Bubie.



Wycięłam odpowiedni rozmiar - odrysowując kształt od bluzy Buby. Dodałam trochę centymetrów, bo marzyła mi się taka dłuższa bluza - trochę tunika, do legginsów.



Musiałam zakryć czymś to logo na przodzie - wybór padł na polarowe serce.



i efekt końcowy:



  • awatar KamykiKamy: ale fajnie wyszło.
  • awatar JagodaL: super pomysł:)
  • awatar Pauć: Ja dzisiaj próbowałam skrócić spodnie. Poległam w tym samym momencie co zawsze: przy nawlekaniu nitki na naprężacz w łuczniku 466 :( za każdym razem zapominam ja się robi. Spodnie dalej długie ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Kto zepsuł fajne jeansowe szorty próbując je fantazyjnie wybielić za pomocą ACE??

No jasne, że ja.....

chyba wlałam za dużo....

zamiast ciekawych mazów i cieniowań - plamy, plamy i zacieki....

 

 
- Zamówmy pizze.... - mówię wieczorem do Niemęża
- Co? okres będziesz miała?

da bum tssss!

jak on mnie dobrze zna

Jasne, że tak. Zawsze mam ochotę na obżarstwo jak mi się PMS zbliża - zresztą jak większości z nas chyba
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Jak w tytule - Buba odziedziczyła spodenki po bracie. Jak wiele innych ciuchów zresztą.

Mnie osobiście bardzo podoba się kolor tych gatek. No - ale ta wyścigówka....jakoś mi nie leży - i tak ciągle mówią, że Buba to chłopak - bo nie ubieram jej na różowo.






Pomyślałam, że zakryję czymś ten samochód. Miałam jutro iść do pasmanterii po naszywkę, ale ja z tych niecierpliwych jestem. Zrobiłam kwiatka. I wciągnęłam gumkę w tunel, żeby utworzyła się falbanka.





I tylko moja babcia byłaby niezadowolona, gdyby zobaczyła, co narobiłam na lewej stronie. Zawsze mi powtarzała,jak uczyła mnie wyszywać na kanwie, że lewa strona musi być piękna i starannie wykończona. Ale cóż...najwyżej jej tego nie pokażę
 

 
Podczas ostatniego Pchlego Targu, w którym wzięłam udział, jedna Pani zleciła mi zrobienie naszyjnika. Spodobały jej się te wstążkowe, ale ona chciała trochę większy, zakrywający bardziej klatkę piersiową.

Muszę przyznać, że stresowałam się nieziemsko. Co innego robić sobie to, co w głowie mi się wymyśli, a co innego robić coś, o czym ktoś ma konkretne wyobrażenie. I ciągle się denerwowałam - czy się spodoba, czy nie, czy nie za duży, czy nie za mały itd...

Mam zresztą kiepskie doświadczenia z robieniem biżuterii na zamówienie. Jeszcze pół biedy jak ktoś widzi daną rzecz i mówi - zrób mi taką ale w innym kolorze. Ale raz dostałam zlecenie od koleżanki - "zrób mi jakiś duży, długi wisior z drewnianych korali". OK - zrobiłam. Okazał się za masywny. "Nie, taki delikatniejszy mi zrób". OK - zrobiłam. "Nie, za delikatny. Wiesz, ja chyba zrezygnuję." No ok - wszystko fajnie, ale ja materiał straciłam, nie mówiąc już o czasie....

Ale ten mi się osobiście podoba.





U mnie wisi bardzo nisko, ale to dlatego, że zwiększyłam znacznie obwód. Klientka będzie mogła zawiesić go na dowolnej wysokości, dzięki długiemu łańcuszkowi do regulacji.
 

 
Pogoda rozpieszcza - po aktywności na blogach widać, że odpoczywacie Ja sama wolę łapać promienie słoneczne zamiast siedzieć przed kompem. Ale mam chwilkę, żeby pochwalić się nowym dziełkiem - bluzką.

Uszyłam kolejną. Miała być z dzianiny - jest, miała być czerwona - jest. Taka mi się zamarzyła. Szyłam ją o wiele szybciej niż poprzednią, ale chcąc "pokozaczyć" nie użyłam wykroju, tylko znowu odrysowałam ją od innej. Musiałam ostro pokombinować, żeby lewa i prawa strona były równe.

Początkujący powinni używać wykrojów Albo odrysowywać dokładniej. Ale mam pomysł, jak usprawnić odrysowywanie i krojenie, bo jak znam siebie - to wykrojów z gazety nie będzie mi się chciało robić

Kupiłam farby akrylowe. Chciałam ozdobić ją jakimś fajnym napisem, ale po obejrzeniu posta u Natalii http://zielonaz.pinger.pl/#mid=22214470&;idx=0, postanowiłam spróbować czegoś podobnego.

Na mojej czerwonej bluzce nie wyszłyby te wszystkie kolory, więc zostałam w kolorystyce czerwieni i zrobiłam kwadratowe stemple w kolorze żółtym, pomarańczowym, musztardowym, koralowym, złotym.


 

 
Dzisiejszą chwilę w internecie sponsoruje mecz
Niemąż z innymi samcami przy piwie dopinguje (chociaż na co dzień kibicem nie jest, ale "kochanie mistrzostwa są raz na 4 lata" a ja do dziś pamiętam w jakim stanie wrócił te 4 lata temu )

Dzieciarnia śpi, a ja po pracowitej niedzieli przeglądam pierdółki. I tak dowiedziałam się, że Sara Mannei skopiowała kieckę na ślub, do Gałkowa zakłada się kapelusze, a George RR Martin pokazuje faka ludziom, którzy martwią się, że umrze nie skończywszy sagi (i tu moje pięć groszy - ja takiego faka pokazuję też, to jakaś paranoja, ja wiem, że saga jest przewspaniała, ale żeby na forach pisać takie rzeczy? Sama na jednym widziałam, jak ktoś ubolewał, że Martin na pewno nie skończy dzieła, bo już jest stary i umrze, a ewentualny następca na pewno schrzani.... litości ludzie!)

Może jakiś filmik sobie obejrzę - może Drive po raz kolejny?

A poniżej powód mojego zapracowania. Muszę się pochwalić.

W moim mieście raz w miesiącu organizowany jest Pchli Targ, gdzie można sprzedać jakieś swoje niepotrzebne szpargały - ubrania, zabawki, bibeloty. Jest też kilka osób, które sprzedają nowe ubrania, obrazy, kartki, serwetki, słodycze i itp.

Postanowiłam z siostrą wystawić nasze "dziełka". Czasem sprzedawałyśmy coś znajomym - koleżankom z pracy, ale postanowiłyśmy dotrzeć do większej grupy osób.

Ja zabrałam moją biżuterię, a ona torebki, które ozdabia farbą i koszulki.

tak wyglądało nasze stoisko, ale już po przetoczeniu się sporej grupy osób (zapomniałam zrobić zdjęć wcześniej )


zbliżenie na moją część



siostry część



Miło było usłyszeć kilka komplementów na temat naszej twórczości. Każda z nas zarobiła kilka zł, umówiłyśmy się też na zrobienie kilku rzeczy extra - na zamówienie. W tygodniu realizacja
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Moja babcia - jak to babcie, dzierga na drutach, robi na szydełku, wyszywa na kanwie, oraz robi prawdziwe cudeńka - frywolitki. To koronka, układ supełków, które robi się za pomocą czółenka.


Dzięki temu powstają kołnierzyki, bieżniki, serwetki i ozdoby na choinkę. To misterna robota, ale pięknie wygląda. Podziwiam ją za to.

Poprosiłam babcię, żeby zrobiła kilka kwiatków i pasków. Dodałam do tego zapięcia i bigle i .. efekt poniżej:




Zbliżenia. nie wiem, czy udało mi się uchwycić strukturę
 

 
Podchodzi do mnie Nun - mój syn siedmiolatek i pyta jak w temacie:
- Mamo, ile masz lat?
- 30 synu
- Co? A gdzie się podziało 28?
- ....

I czego się tu spodziewać innego, jak jego własny tata, a mój Niemąż mówi do mnie ( w momencie kiedy chce mnie pogłaskać, a ja warczę, żeby mnie nie dotykał bo mam mokre włosy) :
- To idź i wytrzyj te nogi, no.
 

 
W wyniku eksploatacji pękła klamra w moim pasku. Pomyślałam, że wymienię klamrę i kłopocie, ale, że ostatnio jakoś wzięło mnie na biżuterię, zrobiłam więc bransoletki. Przy pomocy zwykłego kuchennego noża wycięłam odpowiedni kształt, w jednej bransoletce umieściłam kółka, karabińczyk i łańcuszek do regulacji obwodu, a w drugiej użyłam wstążki.


 

 
Wczoraj udało mi się posiedzieć wieczorem i poczyniłam kolejne wstążkowe naszyjniki i bransoletki. Spróbowałam makramę. Nie robiłam tego wcześniej. Na wstążce węzły nie wyglądają tak ładnie jak na sznurku czy rzemieniu jubilerskim ale moim zdaniem dookoła koralików jest ładniej. Nad pierwszą bransoletką namęczyłam się trochę i nie skończyłam jej. Następne wyglądają tak:
a'la shamballa, oczywiście drewno drewno i drewno we wstążce


pszczółka, wstążka + szklane koraliki. Teraz już jednak wiem, że szklane koraliki nie są dobre do takich naszyjników, ponieważ strasznie go obciążają. Najlepiej sprawdzają się drewniane koraliki z połyskiem. W sklepach z półfabrykatami jest ich ogromny wybór, aja jestem od nich uzależniona

I na dokładkę naszyjnik z kolcami - zrobiłam go we wrześniu zeszłego roku - także kolory niezbyt letnie

A poza tym - WAKACJE!!!! cieszę się, jakbym sama miała wczoraj koniec roku, a ie mój syn - już drugoklasista
 

 
Bardzo ciekawa muzyka.




Dla spostrzegawczych - tak - śpiewa tam Ryan Gosling. Dla jednych świetny aktor, "ciacho", dla innych brzydal w tendencyjnych kreacjach filmowych. Ja go lubię, facet ma coś w sobie. Jego filmy są interesujące, on sam w nich elektryzujący. Polecam te mniej medialne - Fanatyk, Miłość Larsa, Szkolny chwyt, Odmienne stany moralności. Ale i Pamiętnik jest obłędny, Drive i Kocha lubi szanuje wręcz uwielbiam.

Ale, ale - żeby nie było za słodko:


uśmiałam się
 

 
Kiedyś, jakieś 3 lata temu Niemąż dostał z jakiejś firmy koszulki-reklamówki - strasznie spodobała mi się aplikacja na nich.

t-shirt Niemęża

Ale, że t-shirt był szeroki - nie wyglądałam w nim najciekawiej - postanowiłam pozwężać. Wtedy zupełnie nie wiedziałam jak się zabrać do tego i efekt był taki, że porozciągałam materiał, zniszczyłam, wkurzyłam się i porzuciłam ten pomysł. Ale wycięłam aplikację, wrzuciłam do szafy, żeby czekała na lepsze czasy Niemąż za to w swojej chodził i wkurzał mnie tym, bo ja też chciałam taką koszulkę.

Ostatnio "dojrzałam" . Wyciągnęłam moje ludowe kółeczko, kupiłam szarą dzianinę i uszyłam lekko dopasowaną koszulkę.




Jak na nią patrzę przypomina mi się, jak córka kumpeli wraca z przedszkola z balu przebierańców i mówi:
"Mamo, a Pani Ania była MYSŁOWIANKĄ!!"
Kumpela oczy jak pięć złoty:
"Kim??"
"No MYSŁOWIANKĄ."
i mała zaczyna śpiewać:
"Mysłowianki wiemy jak użyć...."
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Wyrwałam trochę czasu dla siebie i udało mi się zrobić kilka naszyjników. Użyłam wstążki i koralików. Pękałam z dumy, że wymyśliłam takie połączenie, ale jak później weszłam w internet okazało się, że pionierką to ja nie jestem

Zielona wstążka, drewniane koraliki

pomarańczowa wstążka, szkło powlekane

błękitna wstążka, drewniane koraliki

sznur bursztynów, przepleciony zieloną wstążką

czerwono-szara plecionka


błękitna wstążka i koraliki fimo

niebieska wstążka i drewniane kolraliki

Zrobiłam też poplątne-poplecione bransoletki - podpatrzone u http://zielonaz.pinger.pl/


Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Padłam - trafia w samo sedno :-)
Nikt nam nie mówi, że różowo nie będzie :-) Te wszystkie piękne i uśmiechnięte mamusie z gazet i reklam kłamią!! :-)

  • awatar Ruda Małpa Jedna: @KamykiKamy: :-) ja nawet przy drugim dziecku tak mam :-)
  • awatar KamykiKamy: o matko, jak się uśmiałam:D zwłaszcza z wizji kota mytego wrzątkiem:D faktycznie, jak się pojawia pierwsze dziecko, to kilka punktów się zgadza. z każdym kolejnym na szczęście jest lepiej (no, może nie dla kota:D).
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
I skończyła się Gra o Tron.... Tyle czekania na kolejną serię... Mimo, iż czytałam sagę, serial oglądało się świetnie. Zmienili kilka detali, ale i tak było super. Strasznie wciąga.

Miałam też przez chwilę pocieszenie w Wikingach, ale też się seria skończyła...Czekamy do przyszłego roku.

Dawno nie widziałam tak dobrych seriali, ehhh
 

 
W końcu udało mi się znaleźć w szmateksie kurtkę jeansową. Odkąd takie kurtki wróciły do łask - nie można ich dostać w second handach (przynajmniej moich). Koszul jeansowych też zresztą nie.

No, ale udało mi się znaleźć kurtkę - marynarkę. Jest fajnie dopasowana, lekko się rozciąga, fajnie leży.




Ale jak tak na nią patrzyłam stwierdziłam, że tuning się przyda jakiś. Bo jakaś taka zwykła była :-) Miałam jeszcze kawałek materiału, którego użyłam do przeróbki szortów.


Oczywiście nie ma lekko - jak już położyłam dzieciarnię spać i myślałam, że sobie poszyję, okazało się, że Buba jest kompletnie innego zdania. Więc nie zrobiłam nic. Musiałam poczekać, aż Niemąż wróci z uczelni, zajmie się nieletnimi

Efekt tuningu:





Trochę się namęczyłam. Kurtka się rozciąga, więc materiał w kwiaty się przesuwał - musiałam go fastrygować, kiepsko się go szyło, bo się marszczył - jakiś taki sztuczny jest, śliski. A kupiłam go z myślą o jakiejś letniej spódniczce. Dobrze, że jej nie uszyłam - byłaby kiepska.
  • awatar Ch!c G!rl: dziękuje za rady :-) @Ruda Małpa Jedna:
  • awatar karinnn: fajnie to wyszło:)ja bym zastosowała koronke:)
  • awatar Ruda Małpa Jedna: @Ch!c G!rl: dziękuję :-) ja podstawy znam dzięki mamie, ale nie szyłam do tej pory. Wszystko robiłam metodą prób i błędów. Jak masz instrukcję do maszyny to ci pomoże, jak nie masz - spróbuj poszukać w necie. Ja znalazłam i sporo mi to dało - jaka igła, jakie naprężenie nici itp. Weź kawałek materiału, spróbuj różne ściegi poszyć, potem coś prostego - i do przodu :-)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Chwila dla siebie - Nun u Babci na noc, Buba śpi, Niemąż na uczelni. Szyć nie mogę bo mój kombajn budzi córkę (a mam tyle pomysłów:-( ) , więc czytam ploty i youtubuję. :-)

moi depesze z ostatniej płyty... chociaż teledysk mnie nie powalił na kolana, piosenka jest elektryzująca...

z płyty ultra

i Dave solo...

i tak sobie wzdycham :-)
 

 
Gdy choroba mnie ostatnio zmogła i jako matka karmiąca nie mogłam nafaszerować się prochami, pozostały mi naturalne metody - syrop z cebuli i miodu oraz termoforek :-) I gdy tak grzałam się moim najlepszym - podczas choroby - przyjacielem, przypomniałam sobie, że gdzieś kiedyś widziałam polarowe kubraczki na termofory - z różnymi aplikacjami (jakieś pieski, kotki, misie, tygryski). Popatrzyłam na mój smętny sprzęt (mimo, iż jest w moim ulubionym, zielonym kolorze), zawinięty w ręcznik i uroczyście przysięgłam, że jeśli szybko wyzdrowieję, to uszyję mu taki kubraczek. No więc zdrowa już jestem - kubraczek uszyty. W życiu nie pomyślałabym, że choroba może mnie do czegoś natchnąć! :-P


materiały

docinanie

efekt końcowy
Jakoś tak w pierwszej chwili pomyślałam o jakimś ludku w kapeluszu.




tył



Tak sobie pomyslałam, że takie termoforowe "etui" to fajny pomysł na prezent - można naszyć wszystko. Facetowi jakieś pełne czerwone usta, babeczce przystojnego modela z kaloryferem na brzuchu. Można "napisać" wszystko: Mr. Heater, Ciepłomen, Grzeję bo lubię i wiele innych.

Chyba sprawię po takim moim koleżankom na 30 urodziny :-). Bo to już przecież z górki i już tylko tylko kubek gorącej herbaty, termoforek, kocyk i książka na jesienne wieczory :-)
 

 
Jak zrobiło się gorąco ostatnio - postanowiłam zrezygnować u Buby z czapeczek na rzecz opasek. Po co ta biedna główka ma się w czapce grzać, kiedy dziecko leży w wózku? Mogłaby niby leżeć i bez opaski, ale jakoś się boję o uszka - Nun jak był mały przeziębił uszy, źle je wyleczyliśmy i zapalenia wracały przez kilka lat - aż trafiliśmy do dobrego otolaryngologa.
Tak więc opaski- pomyślałam i poszłam do sklepu. Jakież było moje zdziwienie, kiedy pani podała mi opaskę ( oczywiście oprócz różowych nie było prawie nic....więc wybrałam białą :-) ) i powiedziała 7 zł. Ok. - może i dużo to nie jest, ale jak policzyłam, że 1 x 1,5 m dzianiny kosztuje 18 zł, a na opaskę trzeba było ok 36 x 10 cm, to włos mi się zjeżył na głowie. I żeby te sklepowe jeszcze rzeczywiście były jakieś ciekawe - ot zwykła opaska z przyszytą płaską naszywką. Ja wiem, że koszty produkcji, dystrybucji itd. Ale przecież mając maszynę - nie muszę za to płacić. A w sklepie oczywiście były też droższe.

Miałam kilka skrawków dzianin, więc wykorzystałam to co miałam. Nie szyłam tego wcześniej - właściwie mało co szyłam wcześniej :-), więc podejrzałam tą sklepową jak została uszyta i zrobiłam to samo. Dorobiłam kwiatki i kokardę i tyle. Najlepsze jest to, że taką opaskę można uszyć ze zwykłego t-shirtu.

efekty poniżej







Mnie najbardziej podoba się turkusowa z ogromną kokardą - no w tej opasce Buba wymiata.
  • awatar Ruda Małpa Jedna: @Maria89: ja mam starego łucznika, moja mama też podobnego miała - i szył świetnie przez lata. Miała go ze 20 lat. Istny czołg - szył wszystko. Teraz maszyny szybko się rozstrajają. Sam plastik. Wiem też, że sprzęt Husqvarny jest niezły. Ale ekspertem nie jestem :-) może spróbuj jakąś używaną, może ktoś w rodzinie lub wśród znajomych ma nieużywaną starą maszynę?
  • awatar Maria89: @Ruda Małpa Jedna: A może wiesz jaką maszynę warto kupić bo patrzyłam ale ciężki wybór :/
  • awatar Ruda Małpa Jedna: @Maria89: no właśnie, po co płacić, skoro można pokombinować samemu? :-) i choćby to miało być tylko skracanie i podwijanie spodni lub spódnic - to myślę, że warto :-)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Chorość nastąpiła u mnie w domu... Nun chory - został w domu, ja chora - angina, łamanie w kościach, stan podgorączkowy - ledwo podnoszę Bubę... Tylko patrzeć, aż ona się rozchoruje. Niemąż pewnie będzie zdrowy - jego nic nigdy nie bierze!

Przez to wszystko opóźnił mi się powrót na zumbę...już trzeci tydzień nie chodzę na fitness. Przez ostatnie dwa tygodnie nie miałam siły - tak Buba rozrabiała w nocy. I jak postanowiłam sobie, że od poniedziałku (czyli wczoraj) wracam - rozłożyło mnie :-(

Omija mnie step, body shape, zumba - impreza w środku tygodnia :-) Aż chodzę po domu i śpiewam: zumba, zumba, zumba musi być - jak nie ma zumby - upodabniam się do Pumby...

Na pocieszenie włączam sobie ten kawałek - mamy do niego fajny układzik
 

 
Ostatnio natknęłam się na takie coś:



Hahaha - święta prawda!! Ostatnio się dowiedziałam (przez przypadek), że Tata i Nun uczyli Bubę fikołków! :-)Zaraz zacznie się rzucanie....dżizys
 

 
No cała ja... chciałam być sprytna i przewidująca, więc stwierdziłam, że pomaluję rzęsy (wybierałam się do szkoły z Nunem, a bez makijażu oka ani rusz) zanim Buba się obudzi z porannej drzemki. Swoją drogą do ma dziewczyna tupet - budzi mnie o 5 rano, chce się bawić itd, a jak już się rozbudzę, to 8 zachciewa jej się spać..a mi już nie opłaca....:-) wracając do oka. Zwykle maluję oko przed wyjściem, ale często Buba marudzi, spieszymy się i jest nerwówka. Tak więc - myślę sobie - mała śpi - idę się malnąć. I po wszystkim zadowolona z siebie poszłam do kuchni, bo przypomniało mi się, że trzeba zrobić syrop z cebuli i miodu... no i wzruszyła mnie okropnie ta cebula... :-) ehhh
 

 
Strasznie podobają mi się jeansowe szorty - takie jasnoniebieskie, ultrakrótkie, z wystającymi z spod nogawki kieszeniami. Ale skoro przedział wagowy nie ten - muszę zadowolić się szortami normalnej długości - zakrywającej to i owo. A na króciutkie popatrzę sobie na gimnazjalistkach :-)

W szmateksie (wiem - ładniej brzmi second hand) zakupiłam jeansy - jasne, rozciągające się, z szeroką nogawką. Nic specjalnego. Ale kupiłam je właśnie z myslą o szortach




Obcinam.



Wycinam i obrzucam (aby materiał się nie strzępił) paski, które chciałam wszyć w nogawki. Zwykłe podwinięcie to byłaby nuuuda :-P




Efekt końcowy






Oczywiście - choć było to zadanie banalne (dla profesjonalisty rzecz jasna), zajęło mi to 2,5 dnia :-) . Raz - że w kółko coś mi nie pasowało i prułam w nieskończoność, dwa - moje dzieci stwierdziły, a szczególnie 5-miesięczna Buba, że to strata czasu i po co ja w ogóle to robię. Lepiej by było, gdybym pobawiła się z nią :-)

Tak więc są koślawe te szorty, ale mam nadzieję, że nie każdy zwraca uwagę na proste szwy i równo przycięty materiał :-)

Korzystam z chwili wolnego - Buba śpi, a Nun ( 7 lat) z kolegami szaleje na rowerach. Ale coś czuję, że muszę się spieszyć, bo ten stan długo nie potrwa. Potem musimy obowiązkowo iść na festyn z okazji Dnia Dziecka. I nikt się nie przejmuje że matka nie spała pół nocy :-)
 

 
Tym sposobem dołączyłam do blogosfery :-)
Od dawna sobie obserwuję niektóre blogi i postanowiłam też spróbować. Długo się zastanawiałam - bo przecież o czym ja mogę pisać? Ale zdałam sobie sprawę, że w sumie o wszystkim :-)

Dzisiaj chciałabym pokazać coś co uszyłam. Odkąd pamiętam moja mama coś szyła. Najpierw dla nas, potem dla znajomych, a potem otworzyła firmę i szyła dla różnych klientów. Mimo tego, że mnie namawiała - nie chciałam się uczyć. Mówiłam, że to nie dla mnie, nie lubię, nie potrafię.

JEdnocześnie zazdrościłam jej, że potrafi sama zrobić coś z niczego. Długo trwał mój stan "nie szyję, nie będę się uczyć". Do momentu, aż - jak już mieszkałam na swoim, dostałam starą maszynę od dziadka. Starego, pomarańczowego, oldschoolowego Łucznika :-) Zaczęłam skracać i podwijać spodnie (głównie swoje, bo niewymiarowa jestem i zawsze jeansy są na mnie za długie). To nic trudnego, jak myślałam, a z taką pierdołą mamie głowę zawracać, to bez sensu.

Okazało się to trudne jednak, ale po 10 parze zaskoczyłam. Co ciekawe przez te wszystkie lata, kiedy zapierałam się przed szyciem, jednocześnie obserwowałam mamę, więc wiedziałam co i jak się szyje - brakowało tylko praktyki. Niedługo potem zaczęłam kombinować ze spódnicami - kupowałam w szmateksach długie,takie dla poważnych pań :-), ale w fajnym kolorze spódnice, skracałam i podwijałam. Jak to mówię - dawałam im nowe życie. I myślałam, że na tym się skończy moja przygoda z maszyną.

Czasami jeszcze coś zszyłam, kiedy pękło na szwie.Aż do niedawna. Poszłam sobie do miasta z zamiarem kupna długiej spódnicy na lato - takiej - "nie ogoliłam nóg, ale jest gorąco, więc nie będę się prażyć w spodniach :-)". Wszystko super, przymierzam, oglądam, ale zmroziło mnie - kawałek materiału, na szerokiej gumie kosztował 60 zł. Jasne - były tańsze, ale jakość kiepska. Wracając do ceny - będąc córką krawcowej wiem ile kosztuje materiał. Za metr dzianiny płaci się 18 zł, za metr szerokiej gumy - 3 zł....Pomyślałam - o co to to nie! sama sobie uszyję - chociaż nie potrafię. TEorię znam - jakoś to będzie. Poszłam do sklepu, zaopatrzyłam się w co trzeba i heja do domu. Na wszystko wydałam ok 27 zł.

Straciłam cały dzień, klęłam, rzucałam, obrażałam się....ale uszyłam. I wiem, że jest trochę koślawa, wiem gdzie co jest schrzanione, ale.... nie porwało się jak założyłam!! :-) Reasumując - skąpstwo zmusiło mnie do szycia :-) Potem w ruch poszły materiały, które sobie co jakiś czas brałam od mamy z zamiarem uszycia czegoś, ale zaczynałam i nie kończyłam - jak mi coś nie wychodzi, to się wkurzam i rzucam w diabły.

A teraz jakoś natchnienie mam - może to przez nadmiar wolnego czasu? Chociaż na macierzyńskim z pięciomiesięcznym dzieckiem i drugim - siedmiolatkiem raczej dużo go nie mam :-P Myślę, że to przez to, że nie pracuję od kilku miesięcy i nie mogę się nigdzie wykazać - kreatywność się u mnie przebija ;-)

Rety - rozpisałam się niemiłosiernie, ale co tam - u siebie jestem :-)







Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›